środa, 28 września 2016

Gołąbki z ziemniakami – kuchnia regionalna

Polska jest cudowna, kolorowa do „zwiedzenia, smaczna, zdrowa do zjedzenia”.
Zapraszam  na regionalne podkarpackie dania, które warte są do spróbowania. 
Z darów ziemi są przygotowywane, proste nie przekombinowane.
Podkarpacie szczyci się najbardziej różnorodną kuchnią regionalną, wyjątkowo bogatą, zróżnicowaną, dla mnie osobiście genialną.
W tym rejonie certyfikowanych produktów tradycyjnych, (zarejestrowanych przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi) największą liczbę znajdziecie i dla każdej miejscowości charakterystycznych dań, produktów skosztujecie.
Ja dzisiaj gołąbki ziemniaczane z boczkiem i skwarkami przygotowałam, bo kiedy w dzieciństwie pierwszy raz je skosztowałam, to moje "kubki smakowe oszalały", tak mi posmakowały. 
Często babcia, mama, teściowa je przygotowywały i o tym, że je lubię dobrze wiedziały i mnie na nie zapraszały, a kilka na wynos dawały .
Smakowały zawsze znakomicie, a teraz przyznam się skrycie, że te gołąbki pierwszy raz sama przygotowałam, ale wcześniej przepisy, rady od rodziny pozbierałam.
Na ucztę gołąbkową wspomniane kobiety zaprosiłam i gołąbkami ugościłam. Długo milczały, tylko gołąbki zjadały, a potem zgodnie powiedziały, że dawno tak dobrych nie smakowały. 


Składniki:
Farsz:
  • 3 kg polskich ziemniaków,
  • 3 średnie białe cebule,
  • 2 łyżki masła klarowanego,
  • 2-3 płaskie łyżeczki pieprzu czarnego (ma być ostre),
  • sól do smaku,
  • ½ łyżeczka cukru białego,

pozostałe składniki:
  • 1 główka białej kapusty (ok.  2 kg),
  • boczek surowy,
  • słonina.

Przygotowanie:

Rada: kapustę i farsz przygotowujemy równocześnie.

Farsz:
Ziemniaki obieramy, trzemy na drobnej tarce lub ścieramy w sokowirówce.
Tarte tradycyjnie ziemniaki na tarce przekładamy na gęste sito.
Z ziemniaków będzie odciekał sok. Od czasu do czasu mieszamy, dociskamy ziemniaki łyżką drewnianą, żeby jak najwięcej oddzielić soku od miąższu.

Sok odlewamy, a do skrobi, która pozostała na dnie dodajemy odciśnięte  ziemniaki. 

Rada: sito na którym znajdują się starte ziemniaki wkładamy do większego garnka (misy), żeby sok do niego ściekał.  Sok z ziemniaków można  odcisnąć przez gazę.
Jeśli użyjecie sokowirówki, to oprócz skrobi jaka się osadzi należy dodać niewielką ilość soku, żeby nie były za suche.  

Cebulę kroimy w drobną kostkę, szklimy na maśle klarowanym z dodatkiem cukru i soli.
Do tartych ziemniaków dodajemy cebulę, pieprz czarny, sól do smaku, całość dokładnie mieszamy.

Kapusta:
W dużym garnku zagotowujemy wodę z dodatkiem soli.
Najpierw wycinamy z kapusty głąb, trzeba uważać, żeby nie naruszyć liści. Liście z wierzchu można delikatnie ściągnąć, a te które się nie dają pozostawić. Kapustę sparzamy i przekładamy na cedzak.
Z każdego liścia, już po sparzeniu, delikatnie nożem ścinamy grube  nerwy.

Gołąbki:
Na desce układamy liść kapusty, nakładamy od strony łodygi farsz i zawijamy w kopertę, najpierw gruby koniec, później brzegi liści do środka i rolujemy.
Do przygotowania gołąbków wybieramy najładniejsze liście, pozostałe będą nam potrzebne do przykrycia.

Dużą formę żaroodporną do pieczenia wykładamy liśćmi (mogą być te najmniejsze z samego końca główki kapusty, bo te największe zostawiamy do przykrycia) i układamy gołąbki.


Do gołąbków dodajemy (między i na wierzch) słoninę pokrojoną w cienkie plastry.
Przykrywamy liśćmi,  pokrywą lub folią aluminiową.
Gołąbki pieczemy ok. 2 godz. w 200°C - 220°C, 15 min przed końcem ściągamy folię. Gołąbki powinny się ładnie przyrumienić.

Rada: żeby gołąbki szybciej się zagrzały, najpierw temperaturę ustawiamy na 220°C i tak pieczemy przez pierwszą godz. a później można ją zmniejszyć.


W moje strony przyjeżdżajcie, a tu /https://e-turysta.net/noclegi-bieszczady/ inf. o noclegach szukajcie. 
Kto po Polsce podróżuje ten z pewnością regionalnych potraw smakuje. Szuka smaków prostych, ale oryginalnych, smacznych, niebanalnych.
Każdy region szczyci się swoimi daniami, przygotowanymi zgodnie ze starymi recepturami.
Ja chciałam zaprosić Was do kulinarnego podróżowania z jednoczesnym pięknych okolic zwiedzania.
Sanok to moje miasto ukochane, które na listę Waszego zwiedzania powinno zostać dodane. Przez nie w Bieszczady dojedziecie, gdzie ukojenie w śród dzikiej przyrody znajdziecie.

Sanockim Muzeum Budownictwa Ludowego z pewnością się zachwycicie i w największym muzeum pod chmurką w Europie dawne budowle pochodzące z Bieszczadów, Beskidu Niskiego i ich pogórzy zobaczycie. 
Karczma i Rynek Galicyjski jaki tam się znajduje- pięknem, smakiem i niepowtarzalnością zaskakuje.
Podczas imprez jakie są tam organizowane, regionalne dania z Sanoka i okolic są prezentowane.
W centrum, znajduje się szesnastowieczny gmach zamku sanockiego, gdzie w muzeum znajdziecie coś bardzo ciekawego. Zamek nie tylko jest na malowniczej skarpie usytuowany, ale ze względu na największy zbiór dzieł Zdzisława Beksińskiego jest polecany. W warowni zaś ikony oraz wyposażenia cerkiewne i ceramiczne są prezentowane, pięknie, kolorowe z wielką precyzją wykonane.

Sanocki Rynek i ratusz kolorem różowym zaskakuje, a wśród kamieniczek z przełomu XVIII i XIX  kościół i klasztor O.O. Franciszkanów się znajduje.

Tuż obok znajduje się Karczma znakomita, w której podawana jest kuchnia regionalna – wyśmienita.

W Bieszczady chyba namawiać nie trzeba specjalnie, bo tam każdy poczuje się genialnie. Piękne góry, jak dla mnie cud natury. Połoniny szczególnie jesienią wyglądają, bo kolory przybierają. Świeże powietrze,  z dala od cywilizacji i wielkich aglomeracji  sprawia, że człowiek od codzienności się odrywa i wśród natury odpoczywa.
A jeśli do karczm, gospodarstw zaglądniecie, to z pewnością bieszczadzkie dania znajdziecie. Takie, które tradycyjnie gospodarze przygotowują i swoim turystom oferują. Smakołyków jest bez liku, produktów do woli, kto co lubi i woli.

Zachęcam Was do przyjazdu w moje strony szczerze, bo mocno w to wierze, że każdy znajdzie coś dla siebie i poczuje się tu jak w niebie. Są góry, jest woda i na zwiedzanie zawsze jest pogoda. Każda pora roku jest do wykorzystania, bo Solina latem do pływania, góry do chodzenia o każdej porze, a jak pogoda nie jest w „humorze” to Sanok zwiedzajcie, do muzeów zaglądajcie. Specjałów  regionalnych szukajcie i je smakowo sprawdzajcie.


Kuchnia krajów słowiańskich 2016

2 komentarze:

  1. Poznałam je dzięki koleżance pochodzącej z Podkarpacia, są pyszne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto było :) bo smak oryginalny, a przygotowanie nie skomplikowane :)

      Usuń

Zapraszam do komentowania i spostrzeżeń dodawania :)